Articles Archive for Marzec 2008
Brytyjskie, Lekturki, Piękna »
Dobra passa nie może trwać wiecznie. Po tylu świetnych książkach, które ostatnio przeczytałam, musiała w końcu trafić się jakaś przeciętna. Szkoda tylko, że był to właśnie McEwan, z którym nie ukrywam wiązałam pewne nadzieje. Niestety „Przetrzymać tę miłość” okazało się wyborem nietrafionym: nudnawą powieścią o toksycznej miłości z podtekstem homoseksualnym.
Opowieść rozpoczyna się pewnego wietrznego popołudnia. Joe Rose postanawia uczcić powrót swej dziewczyny z podróży służbowej, zabierając ją na romantyczny piknik. Nieszczęśliwy traf sprawia, że para będzie świadkami wypadku balonu. Joe jeszcze nie wie, jak tragiczne konsekwencje będzie mieć dla …
Foto »
Śniadanie w łóżku.
W sobotę odwiedziłam sklep z herbatami. Typowe. Miałam kupić jedną, wyszłam z dwiema.
W niedziele (czyli dziś) w końcu wyszło prawdziwie wiosenne słońce. Nad Wisłą było zupełnie tak, jak śpiewają Pink Floydzie: The grass was greener. The light was brighter.
Spacer skończyłam w Manggha. Obkulturalniłam się na wystawie japońskich drzeworytów: Aktorzy, gejsze, kurtyzany – postacie z „przemijającego świata”, a następnie opiłam się (a jakże!) zieloną herbatą, która w Mandze podawana jest w żeliwnych czajniczkach i czarkach.
Brytyjskie, Lekturki, Stareńkie »
„Oszczędność z elegancją”! Jak łatwo wpaść znowu w ton Cranford!
Tam oszczędzanie było zawsze eleganckie,
a wydawanie pieniędzy zawsze „wulgarną ostentacją”. [s.9]
Witajcie w mieście kobiet. Dzięki inspiracji Inblanco święta Wielkiej Nocy spędziłam w czarującym towarzystwie „Pań z Cranford”. Autorkę tej uroczej powieści dotąd kojarzyłam głównie jako biografkę i przyjaciółkę Charlotte Bronte, od teraz jednak Elizabeth Gaskell będzie dla mnie pisarką – feministką, bo „Panie z Cranford” to powieść o kobietach i dla kobiet. Zatem witajcie w babińcu.
Tytułowe mieszkanki Cranford to dość leciwe już niewiasty. Zubożałe damy pochodzące z szanowanych rodzin, tworzące …
Lekturki, Polska, Sensacyjne »
Do brawurowego debiutu Miłoszewskiego mam stosunek po części osobisty. Po pierwsze przeczytałam z polecenia Lubego. Po drugie autor osadził akcję w ponurym bloku z wielkiej płyty na bródnowskiej ulicy Kondratowicza, na której zdarzyło mi się bywać razy kilka. A lekturka smakuje zupełnie inaczej (czytaj: lepiej), gdy znamy opisywaną okolicę.
Horror nie należy do gatunków często uprawianych w Polsce i to zarówno w kinie (tu przychodzi mi do głowy jedynie kilka żenujących filmideł, które bardziej śmieszą niż straszą), jak i w literaturze. Miłoszewski w „Domofonie” wykorzystując sztafaż horroru przekonuje, że „więcej …
Stosiki »
To się pochwalę ;)
Właściwie to miałam przeczytać „Małe kobietki” Louisa May Alcott, ale (jak to zwykle bywa) gdzieś się schowały, a i w bibliotece namierzyć ich nie mogłam (wyczuwam w tym spisek). I tak jakoś dziwnie się złożyło, że zamiast tej jednej książki zebrał się cały stosik łupów bibliotecznych, efektów myszkowania w domowych zasobach oraz „małych zakupów” poczynionych w Toruniu. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że Blixen kosztowała złotówkę (Podobnie jak „Jestem kotem” kupione dawno temu), „Ulica rzeczna” będzie moją Afryką w wyzwaniu, a na Sławińską ostrzyłam sobie zęby …
Europa, Kobiece, Lekturki »
Gdy byłam młodsza moja kochana mamusia zwykła mnie straszyć, że jeśli nie poprawię swego zachowania, to wyśle mnie na wychowanie do zakonu Urszulanek. Bardzo (nie)śmieszne, prawda? W każdym razie mamusia straszyła, ja się bałam, ale do Urszulanek ostatecznie nie pojechałam, tym samym nie zaznając na własnej skórze wychowania w katolickim rygorze. Mogę natomiast czytać o tym co mnie ominęło. Generalnie rzecz ujmując powieści, których akcja rozgrywa się w zamkniętych szkołach z internatem czy na pensjach dla dziewcząt zdecydowanie należą do moich ulubionych. I właśnie dlatego upolowałam sobie (przy pomocy …
Brytyjskie, Lekturki, Piękna »
Powinnam na bieżąco opisywać przeczytane lekturki, a nie czekać nie wiadomo na co. Natchnienie, cud czy ciastko z dziurką. Wena twórcza i tak nie nadejdzie, a w pamięci zatrą się różne powiązane z lekturą drobiazgi. Dlaczego właśnie teraz czynię to wyznanie? Bo będę pisać o książce Angeli Carter, którą skończyłam raptem 4 dni temu i już mam wrażenie, że gdzieś umknął mi ulotny nastrój podskórnego lęku i aura niezwykłości, która towarzyszyła czytaniu. Cóż – będę improwizować, może uda się coś z tego odtworzyć.
„Magiczny sklep z zabawkami” to książka o …







