Refleksja o książek czytaniu

Tak się zastanawiam, jak to możliwe. Od połowy października nie jestem zapisana do żadnej biblioteki i to się nawet dobrze składa, bo w końcu mogłam się zabrać za czytanie książek, które skrzętnie gromadzę od dość dawna. Nie powiem, aby moja biblioteczka była jakiś pokaźnych rozmiarów, ale trochę tych książek jednak mam. Przez kilka miesięcy z premedytacją nie czytałam nic swojego, chcąc wyssać jak najwięcej z przepastnych zasobów Biblioteki Jagiellońskiej. Więc teraz nadrabiam i, póki co, za bibliotekami nie tęsknie. Do czego zmierzam, bo skoro tak czytam i czytam te książki i, owszem, zdarza mi się kupić coś nowego pod wpływem, na przykład, entuzjastycznego opisu na którymś z blogów (choć ostatnio się mocno ograniczam), w takim razie powinno mi ubywać opcji do czytania, prawda? A jakby było odwrotnie. W ybrać co przeczytać – duży problem. Jestem rozdarta (jak sosna ;) ) między chwilowymi zachciankami, wewnętrznym przymusem czytania najświeższych nabytków, a usilnymi próbami nadrobienia zaległości w czytaniu pozycji, które zalegają na moim regale od kilku lat. A jak przychodzi co do czego, czyli wybiorę obiekt do lektury, już zaczynam dumać nad kolejnym. Zazwyczaj bezskutecznie. I tak w kółko. Teraz na przykład postanowiłam dać szansę „Snowi_numer_9” Davida Mitchella, który kupiłam jakieś cztery lata temu w taniej księgarni, za rewelacyjną kwotę 6 złotych i 50 groszy. „Sen..” długo czekał na swoją kolej, ale mam takie książki, które czekają jeszcze dłużej ;) A na czytanie niektórych już w ogóle straciłam ochotę. I teraz co? Dać im jednak szansę? Jeśli chodzi o mnie i czytanie książek, wszystko jest takie skomplikowane ;)

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii literacki off topic. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Refleksja o książek czytaniu

  1. patekku POLAND pisze:

    Mam identycznie :)
    Niektóre też latami czekają na swoją kolej, a nowych wciąz przybywa. Śmiem twierdzić, że to normalne dla nawiedzonych czytaczy i gromadzaczy ;D

  2. zosik POLAND pisze:

    Syndrom kolekcjonera :D Ale to miło, że prócz mnie ktoś jeszcze ma takie dylematy na tym padole łez ;)

  3. foxinaa POLAND pisze:

    Jakbym czytała o sobie!:) Do niedawna miałam jeszcze taka dziwną przypadłość, że nie czytałam książek świeżo kupionych. One musiały swoje na półce odleżeć, zanim po nie sięgnęłam.:)

  4. zosik POLAND pisze:

    Też tak miałam. Teraz z tym walczę, bo to kompletnie bez sensu ;)

  5. chihiro UNITED KINGDOM pisze:

    Ja tez odnajduje tu siebie. Mam ksiazki, ktore czekaja po kilka lat na swoja kolej, a ciagle dokupuje nowe. Jestem wrecz nalogowa maniaczka kupowania ksiazek i zapisywania ich na liste. Uwazam wrecz, ze tydzien bez nowej pozycji na liscie to tydzien stracony.
    Czytajac nawet ksiazke, ktora strasznie mi sie podoba, juz mysle, ktora bedzie nastepna… To chyba nie do konca normalne? Bo w koncu czytanie nie ma polegac na zaliczaniu, byle wiecej. Wlasnie wczoraj skonczylam czytac Milosza i teraz mam dylemat, po co siegnac. Chyba po „Norwegian wood”…

  6. zosik POLAND pisze:

    Chihiro ja myślę, że to chyba jednak normalne dla każdego książko-maniaka, ta ciągła pogoń za nowymi literackimi podnietami. W moim przypadku to kombinowania co następne przeczytać wynika w dużej mierze z tego, że szkoda mi tracić cennych chwil skoro książek do czytania tylko przybywa (a nie ubywa, bo przecież wciąż i wciąż ukazują się nowe). Po prostu obłęd ;)
    A teraz czytam „Lato Muminków” potrzebowałam czegoś lekkiego i króciutkiego zanim wgryzę się w „Rio Anacondę” Cejrowskiego, po którą udaje się już jutro.

  7. Judytta POLAND pisze:

    A ja mam zupełnie inaczej: książki które kupuję przeważnie szybko czytam ( chyba że nastrój mi się zmieni i po pewnym czasie zaczynam ale to góra 2 tyg. choć zawsze sobie obiecuję że zostawię na później na wtedy jak nie będę miała co ciekawego do czytania ).

    Przeważnie korzystam z bibliotek zwłaszcza w tych ostatnich dniach ale zamówiłam jedną w
    księgarni więc za parę dni kolejny nabytek:)

    O tyle dobrze że też naprawdę fajne są nowości i nieraz nieźle się zdziwiłam że już książka trafiła do biblioteki ale to na +.

  8. zosik POLAND pisze:

    Uczę się czytania książek na bieżąco. A jest to trudne. Wierz mi ;) W ogóle czas mam wrażenie, że czytanie to jedna wielka akcja logistyczna.

  9. mamafranka POLAND pisze:

    No to widac nie jestem odosobnionym przypadkiem. zebrałam kilka półek ksiązek i teraz wreszcie się za nie biore. Bibliotek chwilowo nie odwiedzam bo zawsze znajde w nich coś ciekawego i wlasne ksiązki ląduja znowu na poleczce. Kolejne ksiązki ida do mnie wlasnie poczta. Ech…kolekcjonerskie dusze………

  10. Monie_pl UNITED STATES pisze:

    Jak dobrze wiedzieć, że nie ja tylko mam taki problem! Jeśli czytasz jedynie po polsku to i tak masz lepiej niż ja, która próbuje czytać i po polsku i po angielsku, wiec od razu wiecej tytułów!
    Pozdrowionka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>