Dzięki Inblanco kolejny znakomity serial za mną. Inny niż mój faworyt ostatnich miesięcy, czyli „Dexter”, ale też bardzo, bardzo dobry. I do tego jak zagrany!

Początek jest właściwie końcem, bo akcja „Damages” toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych: teraźniejszej i retrospekcjach stopniowo przybliżających ku bieżącym wydarzeniom. Obiecująca młoda prawniczka Ellen, zaraz po studiach dostaje propozycję pracy w kancelarii Patty Hewes – bezwzględnie dążącej do celu prawniczej harpii. Naiwne dziewcze jeszcze nie przypuszcza, dlaczego Patty tak bardzo zależało na zatrudnieniu jej, ani tym bardziej, że bajkowe życie w wymarzonym mieszkaniu przerodzi się w koszmar najgorszy z możliwych. Natomiast my, widzowie wiemy o tym od samego początku i choć (teoretycznie) każdy kolejny odcinek powinien przybliżać ku rozwikłaniu zagadki, jest odwrotnie – im bliżej finału tym wszystko coraz bardziej się komplikuje.
„Damages” nie byłoby tak frapującym serialem, gdyby nie postać bezwzględnej Patty Hewes, a Patty Hewes nie byłaby tak demoniczna, gdyby nie grająca ją Glenn Close (nagrodzona Złotym Globem). Moim zdaniem to jej życiowa rola: perfekcyjna pod każdym względem kobieta sukcesu, która potrząsa prawniczym światkiem Nowego Yorku i bez mrugnięciem okiem manipuluje ludźmi i ich uczuciami. Ale Patty nie jest tak do końca zła, każdy jej postępek jest moralnie dwuznaczny, bo prawniczka niszczy przeszkody na swej drodze w imię dobra i pomszczenia krzywd swych klientów – pięciu tysięcy pracowników oszukanych przez Arthura Frobishera. A, że przy okazji nie przebiera w środkach? Grunt, że Patty zawsze wygrywa, zawsze stawia na swoim.

„Damages” jest serialem mówiącym o względności dobra i zła, o tym jak płynna jest granica między jednym, a drugim. Robi to w sposób pasjonujący, bez zbędnego moralizatorstwa! Jest jak dobrze napisana gruba powieść: wciągająca, wielowątkowa, zaskakująca. Bo od pierwszego odcinka wiadomo, że tutaj nic nie będzie tym czym z pozoru się wydaje. Polecam :)
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










Cieszę się, że Ci się podobało :)
Nieco inaczej odbieram jednak postać Patty: ja jej nie wierzę, że chce walczyć o dobro byłych pracowników AF. Uważam, ze jedyne, czego pragnie w tej sprawie to dorwanie faceta. Dlatego gotowa była poświecić tylu ludzi po drodze dla osiągnięcia tego celu. Natomiast też sądzę, że to nie jest postać czarno-biała. Uwielbiam sceny z mężem, w których Close zmienia się diametralnie: staje się czuła i troskliwa. Potrzebuje wsparcia i opieki męża. Jest ludzka.
Ciekawe, co wymyślą w II sezonie?
Ten jej mąż to jakaś taka ‘ciota’ była :D
Zważywszy na to ile niedomówień i nierozwiązanych kwestii przytrafiło się w toku serialu, nie mówiąc już o cudnym zakończeniu, jestem spokojna o drugą serię. I zacieram rączki na myśl o niej.
To jest serial który chcę obejrzeć lecz narazie nie miałam go jak dostać.
Judytto koniecznie, gorąco polecam :) Osobiście coraz bardziej przekonuję się do seriali :)
Pingback: Shit happen’s » Blog Archive » Cloverfield [2008] - Matt Reeves