Znalezione w „Pamiętniku orchidei” Zygmunta Kałużyńskiego. Krytyk filmowy, słynący ze swojego sardonicznego uśmiechu oraz znikomej dbałości o higienę, tak tłumaczył się ze swojego upodobania do brudu:
(…) zaskoczyło mnie, że podłoga wygląda stale tak samo : zapewne ruchy, jakie wykonuję przechodząc, sprawiają, że kurz przesuwa się i układa się pod ścianami w postaci zwojów, które od pewnego momentu przestają się powiększać i które, gdybym chciał, mógłbym usunąć jednym ruchem ręki. Jednak waham się, ponieważ przywiązałem się do nich: pod półką powstało usypisko o zaskakujących kształtach, na które patrzę z zainteresowaniem i którego by mi brakowało, gdybym je sprzątnął. [s. 181]
Proszę pomyśleć, ile czasu i energii traci się w życiu na codzienne ubieranie i rozbieranie się, co jest nie do uniknięcia! Gonczarow opisuje wypadek studenta rosyjskiego, który popełnił samobójstwo, bo znudziło mu się sznurowanie i rozsznurowywanie trzewików.
Co prawda wtedy, w połowie XIX wieku, była to robota, ze względu na znaczną ilość haftek u obuwia. Co do mnie, moim ideałem jest ów staruszek, który z nadejściem mrozów nałożył kożuch, omotał go drutem, który silnie zakręcił z komentarzem: Ja uże na zimu zakutałsi. Szczęśliwy ten człowiek dopiero z nadejściem maja przecinał druty i zdejmował futro. [s.185]
I jeszcze jeden fragment. Tym razem dotykający nieco innej materii – tak zwanych ‘czterech liter’:
Nie pamiętam już kto – zdaje się, dramatopisarz Krzywoszewski – opowiada, że dostał propozycję ze strony osoby pochodzenia starozakonnego, mówiącej niegramatycznie: „Pójdziemy na dupie?”, na co odpowiedział: „Nie jestem akrobatą” (…). [s.153]
Może Cię również zainteresuje:
- Miłość, Ulisses, cenzura i Iran 07/04/2011
- Post ten dedykuję 17/12/2007
- Refleksja z gatunku kulinarnych 07/02/2008
- Ręka 05/04/2011










Z tym sprzataniem to rzeczywiscie koszmar! Uwielbiam wysprzatane mieszkanie, ale to jest naprawde syzyfowa praca, bo kurz zbiera sie tak szybko…
A ja w pewnym sensie podziwiam Kałużyńskiego za odwagę przyznania się do swych brudo-upodobań. W sumie on się do niech nie przyznaje, ale wręcz je manifestuje.
Zosiku,
OT: zrobiłam zakładkę z rosyjskim czytaniem i zaproponowałam sposób umieszczania opinii nt. lektur.
Pozdrawiam:)
Fajny tekst, bedę do niego wracać, jak mi się nie będzie chciało sprzątać;)
mbmm – dzięki :) odnośnik do wyzwania już wrzuciłam do linków
padmo: w „Pamiętniku Orchidei” jest jeszcze kilka takich tekstów na temat brudo-upodobań szanownego autora.
Czytałam przed laty kilka książek Ś.P. Zygmunta Kałużyńskiego, zdaje mi się, że i tę, zacytowane fragmenty brzmią znajomo. Też nie lubię sprzątania (brrr!), choć nie posuwam się aż do takiej abnegacji. A tak w ogóle, to bardzo lubiłam Pana Zyzia za jego indywidualizm, nonkonformizm i przekorę. Teraz w TV ze świecą szukać tak barwnych osobowości.