„Gringo wśród dzikich plemion” Wojciech Cejrowski

Wszyscy kochają Cejrowskiego [ponieważ, nad czym głęboko ubolewam, słowo pisane nie może oddać w pełni przekazu, który chciałam zakomunikować informuję, że w powyższym stwierdzeniu kryje się pewna doza ironii]. Osobiście mam do tej postaci stosunek ambiwalentny. Cejrowski jest w mym odczuciu aż nazbyt wyrazisty, buńczuczny. Zbyt pewny siebie, a ja nie przepadam za osobami, które afiszują się ze swoją wielkością i nieomylnością. Jednego jednak nie mogę mu odmówić: inteligencji. Mądra i przebiegła z niego bestia. Do tego utalentowana literacko. Dowód – „Gringo wśród dzikich plemion” – zdecydowanie jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w tym roku. Kupiona na bożonarodzeniowy prezent dla Szanownej Rodzicielki, która (o dziwo) bardzo lubi Cejrowskiego (i akurat to stwierdzenie nie jest podszyte ironią), ale przecież nie mogłabym podarować czegoś nie sprawdzonego, prawda? Tym bardziej po tym wszystkim co napisała Patekku.

Przyznaję z czystym sumieniem: książka jest rewelacyjna! Nie przypuszczałam, że pan WC przeżył aż tyle przygód w dżungli, bo „Gringo…” to taka antologia anegdot, opowiastek i wspomnień z podróży po dzikich zakątkach Ameryki Południowej i Środkowej. Niektóre są rozbrajająco śmieszne (na przykład próba przekroczenia granicy Hondurasu na książeczkę ubezpieczeniową [uwaga spoiler], która dzięki tupetowi autora oczywiście zakończyła się sukcesem), inne dość obrzydliwe jeszcze inne śmiertelnie niebezpieczne. Większość nieprawdopodobna (wciąż zadaje sobie pytanie czy on naprawdę to wszystko przeżył?). Ale co najważniejsze – Cejrowski ma niezwykły talent do opowiadania, przekazywanie emocji, smaków, kolorów. I właśnie to najbardziej mnie zaskoczyło. Czytając „Gringo” jesteśmy wraz z nim w dżungli, przedzieramy się przez błoto, mieszkamy w indiańskiej wiosce. Gdy Cejrowskiego pogryzły owady, nas też swędzi. Gdy zjada mrówkę, my również czujemy jej smak. Mówiąc krótko – przez 260 stron towarzyszymy mu w wędrówce po dzikich lądach. Dosłownie.

Rozdział opisujący (nieskończenie wiele) niebezpieczeństw czyhających na gringo w dżungli uważam za majstersztyk sztuki budowania napięcia. Powiedzieć, że czytało się z wypiekami na twarzy to mało. Poza tym bardzo mi się podobało, że „Gringo…” to nie tylko zapiski z podróży, ale również książka o zacięciu reporterskim. Na temat Ameryki Łacińskiej mówi się i piszę w Polsce bardzo mało (chlubnym wyjątkiem będzie oczywiście „Wojna futbolowa” Kapuścińskiego), dlatego (przynajmniej w moim przypadku) książka pana WC była nie tylko rozrywką, ale również świadectwem inności tamtych ziem. Jedno jest pewne: po przeczytaniu „Gringo wśród dzikich plemion” na pewno nie pojadę do dżungli. Jako rasowe zwierze miejskie, serdecznie dziękuję za czekające mnie tam atrakcje. Miast dżungli ja wolę się zagłębić się w „Rio Anaconda” – kolejnej książce pana WC.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Lekturki, Podróżnicze, Polska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „„Gringo wśród dzikich plemion” Wojciech Cejrowski

  1. chiara76 POLAND pisze:

    mnie się ta jego książka też bardzo podobała. Polecam również „Rio Anaconda”…

  2. Bruixa POLAND pisze:

    Przyznam, że pana WC na żywo nie trawię i z racji tej awersji nie czytałam żadnej jego książki. Ale jesteście kolejnymi już osobami, które bardzo chwalą jego pióro, więc chyba się przemogę. Mam tylko nadzieję, że nie wypowiada się na tematy polityczne…

  3. zosik POLAND pisze:

    Chiaro jak tylko zdobędę to natychmiast przeczytam

    Bruixa – polecam gorąco!! Też za WC nie przepadam, traktowałam go jako ekscentryka i byłam mile zaskoczona gdy okazało się, że ma TAKI talent do opowiadania. I spokojnie, polityki do swoich podróży nie miesza.

  4. patekku POLAND pisze:

    Rio jest inna. Ale równie ciekawa. Choć po niej jeszcze mniej mu wierzę – to niemożliwe, żeby takie coś przeżyć, no niemozliwe! ;D
    Patekku

  5. zosik POLAND pisze:

    Czyżby zakamuflowany mitoman? W sumie po WC można się wszystkiego spodziewać.

  6. patekku POLAND pisze:

    nie wiem. jeśli to prawda, to świat jest niesamowity!

  7. Judytta POLAND pisze:

    Mocno oblegane są jego książki w bibliotece podobnie jak i Pawlikowskiej.

  8. zosik POLAND pisze:

    Judytto wcale się temu nie dziwię ;) A co do Pawlikowskiej, hmm Cejrowski osiując jedną z wypraw wspominał, że towarzyszyła mu „Blondynka”.

  9. Staszek27 POLAND pisze:

    Nie wiem czy możliwe, czy też nie. Wiem, że napisane nader interesująco!

  10. Mariachi POLAND pisze:

    O Ameryce Południowej świetne reportaże napisał również Artur Domosławski zebrane w zbiorze „Gorączka latynoamerykańska”. Polecam. :)

  11. Arakiel POLAND pisze:

    Obie ksiązki przeczytałem w empiku. (biednego studenta nie stac zeby sobie kupic;p) . i faktycznie, mam ochote „wziasc lodówke na plecy, sprzedac i poleciec gdzies w ta dzicz” ;p tylko lodówki brak ;d

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>