Post-po-weekendowy

Paradoksy życia codziennego. Jestem niezorganizowana i niekonsekwentna w realizacji planów. A bez planów żyć nie umiem. Miał być weekend z książką w łapie. I na „miał” (jak zwykle w moim przypadku) się skończyło. Dwa dni to zdecydowanie za mało, by móc w pełni odpocząć, zwłaszcza gdy trzeba zrobić pranie, tygodniowe zakupy, posprzątać i rozmrozić lodówkę. Nie zmęczyłam jeszcze „Czekolady” (coś kiepsko mi idzie), ale w końcu rozgryzłam satysfakcjonującą mnie metodę publikowania zdjęć na blogu i obejrzałam trzy filmy:

„Zakochana Jane”. A właściwie „Becoming Jane”, czyli opowieść o dojrzewaniu Jane Austen do bycia pisarką. Nie mam pojęcia ile wspólnego ma scenariusz z rzeczywistymi losami Austen, ale nie trzeba być znawcą jej twórczości by dostrzec sporo podobieństw do „Dumy i uprzedzenia” czy „Rozważnej i romantycznej”. Na początku XIX wieku literackie praktyki w kobiecym wydaniu uchodziły za niedorzeczność i (co gorsze) ujmę na honorze. Młoda Jane miała jednak na tyle odwagi by odrzucić zaloty mdłych fatygantów (ale również prawdziwą miłość), świadomie godząc się na los emancypantki i starej panny utrzymującej się z pisania. Główną zaletą „Becoming Jane” jest oczywiście obyczajowe tło angielskie prowincji, czyli to o czym nie jedna współczesna panna marzy z rozrzewnieniem. Kiedyś życie wydawało się prostsze: cały świat kręcił się wokół zamążpójścia i posagu, było więcej czasu na czytanie, spacery i inne rozrywki. I te sukienki, nieprzyzwoicie podkreślające to i owo. I te męskie spodnie obcisłe tu i tam… Niestety „Becoming Jane” ma tendencje do przynudzania. Jakoś trudno się przejąć losami pisarki (może to po części „zasługa” drewnianego aktorstwa Anne Hathaway), a film smakuje jak kilkukrotnie odgrzewany kotlet. Następnym razem, gdy poczuję chęć na Austen obejrzę „Dumę i uprzedzenie” wyprodukowaną przez BBC.

„Gwiezdny pył”. Duże zaskoczenie. Na plus oczywiście. Zapierałam się pazurkami i kopytkami, że oglądać nie chcę. W końcu spasowałam, do kina dałam się doprowadzić. Obejrzałam i nie żałuję. Film bardzo mi się podobał. Opowiada o poszukiwaniach gwiazdy, która dla każdej z postaci jest kluczem do osiągnięcia szczęścia. Typowa bajka dla dorosłych, można byłoby obejrzeć i zapomnieć gdyby nie całe mnóstwo smaczków: specyficzne aktorstwo, dowcipne dialogi, gierki słowne, dwuznaczności. Plus cała plejada dziwacznych postaci (mój ulubieniec – Kapitan Szekspir, krypto gej, który z pełnym poświęceniem usiłuje podtrzymać swą „krwawą” reputację). Już dawno się tak nie ubawiłam na filmie, który z założenia komedią nie jest.

„Niania w Nowym Jorku”. Od razu zaznaczam – nie czytałam książki, ale film bardzo mi się podobał (w odróżnieniu od adaptacji „Diabeł ubiera się u Prady”). Lekki, kobiecy i dowcipny. Świeżo upieczona absolwentka college zamiast podjąć pracę w dużej finansowej instytucji zostaje zwerbowana przez typową żonę z Upper East Side na niańką jej rozpuszczonego jak dziadowski bicz kilkulatka. Jednak z biegiem czasu okazuje się, że raczej dorośli niż dzieci potrzebują wychowania. Ciekawostka – w roli głównej Scarlett Johansson, lansowana na współczesną sex bombę, wystylizowana w sposób, który twierdzeniu temu zaprzecza.

Refleksja końcowa: dziwnym trafem się złożyło, że blog założony z myślą o książkach, ostatnio bardziej skłania się ku filmom, które miały być tylko wątkiem pobocznym. Muszę powrócić do meritum nadrabiając literackie zaległości.

Może Cię również zainteresuje:

    Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Filmy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Post-po-weekendowy

  1. Pingback: Shit happen’s » Blog Archive » Gwiezdny Pył [2007] - Matthew Vaughn NETHERLANDS

  2. chiara76 POLAND pisze:

    ja czytałam książkę i mi się podobała (to o Niani:). Taka lekka ale nie do końca, bo trochę przerażająca przesłaniem…takie współczesne życie…

  3. bayushi POLAND pisze:

    Gwiezdny Pył. śliczny film, śliczna książka.
    Powodzenia w planowaniu i zarządzaniu czasem :)

  4. zosik POLAND pisze:

    Chiara: książka leży na półce i czeka na lepsze czasy, więc pewnie kiedyś ją przeczytam (choć następna powieść duetu autorek była nędzna)
    Bayushi: Dzięki! Przyda się bardzo :)

  5. patekku POLAND pisze:

    Mąż mnie ciągnął na Gwiezdny pył i się zaparłam – źle?
    Potem ja go na Miłość w czasach zarazy – on się zaparł ;)
    Nianię czytałam sto lat temu i nie pamiętam jakiegoś szczególnego wrażenia…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>