„Widma w mieście Breslau” Marek Krajewski

Chyba po raz pierwszy przydarzyło mi się, że po przeczytaniu książki nie potrafię jej ocenić. Mój stosunek do nagrodzonej Paszportem Polityki 2005 powieści Marka Krajewskiego jest co najmniej ambiwalentny i, choć myślę o tym od dwóch dni, wciąż nie jestem w stanie powiedzieć czy mi się podobało czy też nie. Nie do końca rozumiem czym kierowała się komisja przyznająca Paszporty Polityki, tym bardziej, że w ówczesnym gronie nominowanych znalazł się Michał Witkowski.

Skoro już padło nazwisko Witkowskiego… Zarówno „Lubiewo” jak i „Widma w mieście Breslau” są powieściowymi portretami miasta – Wrocławia – w pewnym, konkretnym, już minionym czasie. Osobiście do stolicy Dolnego Śląska mam stosunek dość pokrętny. Lubię i nie lubię, ale na pewno w jakiś sposób podziwiam. Krajewski swym powieściowym cyklem o Eberhardzie Mocku odwala kawał dobrej roboty, której nie powstydziłby się najlepszy PRowiec. Tworzy mitologię miasta, mroczną, ale intrygującą. Wrocław będzie zatem miastem-zagadką, światem, który bezpowrotnie odszedł. Podobnie rzecz się ma z pierwszą częścią „Lubiewa”. I tak jak Krajewski oprowadzał czytelników po przedwojennym Wrocławiu, Witkowski wybiera miasto powojenne, a raczej to w co się przekształciło w okresie PRL-u. U obu panów Wrocław żyje. Jest integralnym bohaterem opowieści.

Skąd wziął się zatem mój ambiwalentny stosunek względem „Widm w mieście Bresalu”? Niewykluczone, że ma to związek z niezbyt komfortową sytuacją odbioru (czytałam głównie w autobusie w trakcie jazdy do pracy), która nie sprzyjała pełnemu oddaniu się walorom czytadła ;). Poza tym Krajewski z wyraźnym upodobaniem wzoruje się na czarnym kryminale (Mock jest wzorcowym przykładem Chandleroskiego zapijaczonego detektywa, który nie potrafi ułożyć sobie życia), epatuje brzydotą, brudem, złem. Pomimo intrygującej fabuły jakoś nie umiem się w tym świecie odnaleźć.

Może Cię również zainteresuje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kryminalni, Lekturki, Polska i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„Widma w mieście Breslau” Marek Krajewski

  1. Inblanco POLAND pisze:

    Ja podobnie nie mogę dla siebie znaleźć choćby niszy w świecie Krajewskiego. Epatuje brzydotą bez opamietania, ale po co? Żeby uwiarygodnić postać Eberharda? Ponury Wrocław, ponurzy ludzie i jakoś tak nie chcę tam zagladać…
    Ale Widma mam na audiobooku, może ta forma bedzie bardziej znośna. Zobaczymy. Jeśli nie, to Krajewski nie jest z mojej bajki ;) I koniec prób.
    Pozdrawiam

  2. zosik POLAND pisze:

    Zgadzam się z przedmówczynią :-) Nie wiem czy mam ochotę ponownie zanurzać się w ten paskudny świat. Krajewski ma talent do portretowania Wrocławia jako miasta intrygującego i tajemniczego. Podoba mi się to, bo stolica Dolnego Śląska dzięki jego pisarstwu staje się miastem z własnym mitem. Zagadkowym i pociągającym, troszkę tak jak Berlin (oczywiście dla mnie ;). Tyle, że ‘troszkę’ to trochę za mało. Wolę Berlin ;-)
    Pozdrawiam, Zosik.

  3. mary POLAND pisze:

    A mnie nie przeszkadza ze brud, mrok i pijanstwo. Lubię bardzo Eberharda. I całą serię ksiazek.
    Ale ja w ogóle lubie mroczne książki, filmy..

  4. svj POLAND pisze:

    Jestem absolutnie tego samego zdania. Kryminały Krajewskiego są poprawne, dobrze skonstruowane – trudno wręcz o podobną precyzję o chociażby świat przedstawiony czy samych bohaterów. Są dobrze nakreśleni.
    Lecz mnie ta brzydota, ten ohydny smród dymów i brudu, który aż kapie z jego książek nie odpowiada. Ja tego zapijaczonego świata przedstawionego nie kupuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>