
Będzie krótko, bo i książeczka niewielkich rozmiarów (szkoda tylko, że cenę ma maksi, całe szczęście, że mogłam wypożyczyć ją z niezastąpionej Biblioteki Jagiellońskiej, z którą rozstania przeboleć wciąż nie mogę). Lubię Ensler za czułość z jaką piszę o kobiecości, jej różnych aspektach i przejawach. Jej pisarstwo podnosi na duchu, zasmuca, dowartościowuje. Zarówno słynne „Monologi waginy” jak i „Dobre ciało” są książeczkami na wskroś feministycznymi, są peanami na cześć kobiecości, którą (cytując Freuda) kultura jako źródło cierpień, zagnała w pułapkę konwenansów, wiecznej młodości, konieczności bycia piękną etc. Sęk w tym, aby w pogoni za byciem ‘chudą dziwą’, nie zatracić siebie. Mam nadzieję, że po pisarstwo Ensler sięgną również mężczyźni.
Może Cię również zainteresuje:
- Ups… Ten wpis jest jedyny w swym rodzaju ;-)










cześć
Znalazłam Cię:)
Co prawda żadne j z tych książek nie czytałam, ale lubię zaglądać, co też to inni czytają:)
Pozdrawiam i dodaję do zakładek.
Nie może dać większej czcionki? Jest taka możliwość?
no!
Teraz na pewno idziesz do moich zakładek:)
Nie dawałam wcześniej, bo nie lubię rozmawiać z przestrzenią:)